Piotruś jest dzieckiem, na które czekaliśmy z utęsknieniem. Zagościł w naszym życiu w zimowy, śnieżny wieczór 2005r. Każdego dnia zachwycał swoich bliskich pogodnym usposobieniem, cierpliwością i ciekawością świata. Jego pasją stała się jazda na rowerze i... pociągi.
Radosne dni przerwała ciężka i trudna w leczeniu choroba. Diagnoza była porażająca – padaczka lekooporna z napadami polimorficznymi na tle autoimmunologicznego zapalenia mózgu. Droga, jaką Piotruś już przebył wiodła przez szereg szpitali w Polsce i za granicą. W Klinice w Heidelbergu potwierdzono zespół Rasmussena i zaproponowano leczenie, które jest dla Niego jedyną szansą. Niestety w Polsce lek nie jest refundowany i wszelkie koszty związane z innowacyjną metodą terapeutyczną ponosimy sami. Oprócz leków, nasz syn wymaga stałej, intensywnej i systematycznej stymulacji ogólnorozwojowej w zakresie wszystkich obniżonych funkcji.
Piotrek wymaga pomocy w wykonywaniu czynności dnia codziennego i intensywnej rehabilitacji. Pomimo trudów związanych z chorobą, nadal jest pogodny i cierpliwy, choć jego świat zamyka się pomału w granicach własnego domu.
Dobroć i wrażliwość Piotrusia widać na przykładzie jego marzeń – chce opiekować się bezdomnym kotem. Na pytanie, „Dlaczego akurat bezdomnym?”, odpowiada: „Nie chcę, żeby był sam i smutny.”
Wszystkim ludziom chcącym nam pomóc bardzo dziękujemy. Mam nadzieję, że dobro, jakim obdarzycie Piotrusia, w przyszłości będzie on sam rozdawa